Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Po cmentarzu włóczą się:
   Andruids
   dydzio
   Godzilla
   Hayven
   Kuririn
   Nitj'sefni
Witaj nieznajomy.
rejestracjalogowanieFB

 
W zamierzchłej przeszłości Starożytni docierali do miejsc najróżniejszych. Zasiedlili wiele światów. Jeden z nich, znany jako Axeoth, od ich odejścia zmienił się znacznie.

Stoczono wiele bitew, dokonano licznych podbojów. Imperia stanęły u szczytu swej potęgi i legły w gruzach. Pomimo olbrzymich trudności, wielkie przedsięwzięcia są wciąż podejmowane. Po czym upadają. Na świat przychodzą wodzowie i stają się bohaterami, by w końcu przejść do legendy. Dla upamiętnienia tych, którzy padli w boju powstają pomniki. Legendy pozostają wiecznie żywe. Narodzi się wielu nowych bohaterów, którzy może kiedyś doczekają się pomników upamiętniających ich czyny.




Ostatnia jak dotąd, dziewiąta, część "Might and Magic" jest bardzo słaba, podobnie jak inne schyłkowe 'dzieła' NWC. Według planów kończącego żywot 3DO, MM9 miała być ostatnią częścią z wątkiem fabularnym przeznaczonym dla jednego gracza. Wszystkie następne planowano jako gry typu multiplayer. Krążyły również pogłoski, że MM9 miało być pierwszą częścią trylogii, co ma swoje odzwierciedlenie w niektórych tekstach w grze.

Po Wielkim Kataklizmie ludność Antagrichu rozproszyła się na całym nowym kontynencie, włączając w to jego część zwaną Chedian. Statek zmierzający ku Mendossus zostaje porwany wirem wodnym powstałym w czasie sztormu i rozbija się o brzegi Wyspy Popiołów. Tylko małej, czteroosobowej drużynie udaje się uratować (i żyli długo i szczęśliwie, a nie... zaraz... to nie ta fabuła). Błąkając się po niegościnnych skalistych brzegach spotykają dziwną kobietę - Yrsę Troll, utrzymującą, że jest prorokinią. Przepowiada, że tylko oni będą w stanie stawić czoła najazdowi barbarzyńskich hord z Beldonii, pod przywództwem Tamura Lenga. Żeby myśleć o pokonaniu krwawych najeźdźców, muszą zjednoczyć sześć klanów Chedianu, gdyż tylko połączone siły będą w stanie odeprzeć atak. Drużyna czterech podróżników zaczyna swą niezwykłą przygodę...

Po niezbyt błyskotliwym wstępie fabularnym i zawiązaniu akcji, odpalamy grę, i w nasze oczy rzuca się, niczym wściekły beholder, nowy styl grafiki zastosowany w najnowszej odsłonie serii. Trójwymiarowe obrazy, robione chyba resztkami sił pod batem succubusa, prawdę mówiąc, nie wyszły produkcji na dobre. Świat przedstawiony wygląda nieznośnie - słabe, pikselowate tła, paskudne niebo i mierne wyposażenia wnętrz od razu robią złe wrażenie. Napotkani ludzie są albo poskładani z wielkich klocków, albo obici łopatą - innego wyjaśnienia ich wyglądu nie można znaleźć. Nieco lepiej jest w przypadku grafiki potworów, choć i tu gdzieniegdzie można by się uczepić. Blado to wygląda, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie dopieszczone szczegóły i piękne renderowane sceny z wcześniejszych odsłon tej legendarnej przecież serii gier.
Warto tutaj również wspomnieć, że niektóre lokacje obecne w grze, Grobowiec Tysiąca Strachów, Pracownia Lisza i najprawdopodobniej też Mroczne Przejście, były pierwotnie tworzone z myślą o wykorzystaniu ich w innej produkcji spod znaku Might and Magic, Legends of Might and Magic, która to gra miała być rodzajem MMO osadzonym w uniwersum M&M. Potwierdza to domniemanie, że gra była tworzona w pośpiechu, bez przemyślenia, w pogoni za szybkim zyskiem, by uratować dogorywającą firmę... co niestety ani grze, ani studiu nie wyszło na dobre.
Następną sprawą, która nie wyszła grze na dobre jest ekran ekwipunku... a właściwie jego brak. Do tej pory mogliśmy przebierać w różnego rodzaju, pięknie narysowanych przedmiotach, które tak ładnie wyglądały w naszym plecaku. Teraz mamy do dyspozycji jedynie małe ikonki wielkości znaczka pocztowego, które przeciągamy w odpowiednie miejsca. We wcześniejszych odsłonach serii z łatwością można było odróżnić np. sztylet rekiniego zęba od krasnoludzkiego sztyletu. Tu ledwo możemy odróżnić sztylet od miecza czy zbroję skórzaną od płytowej!
Kolejnym mankamentem jest kwestia mapy, która uległa znacznemu pogorszeniu. Mapa główna jest od razu na początku w całości odsłonięta, nie ma możliwości zaznaczania na niej jakichkolwiek punktów i w dodatku nie można jej w żaden sposób przesunąć czy przeskalować... ale to nie wszystko - sprawa jest jeszcze gorsza w przypadku minimapki, której po prostu nie ma!
W przypadku systemu magii całkowicie zmieniono zastosowane rozwiązania z poprzednich części, ale niestety na gorsze. Cztery magie żywiołów zebrano w jedną ogólną i mocno okrojono. Podobnie zrobiono z trzema rodzajami czarów kapłana. Nowości w aspekcie magii jest niewiele, a zabrakło wielu, wręcz 'kultowych', czarów jak chociażby Lot... z drugiej strony nie można się dziwić, skoro różnice wysokości terenu są cztery razy mniejsze niż te z MM6-8.
Twórcy gry zmienili również system awansu i kreowania postaci. Do wyboru mamy jedynie cztery rasy, które, niestety, nie różnią się zbytnio między sobą. Na początku mamy jedynie dwie klasy postaci do wyboru - nowicjusza lub wojownika. Dopiero w trakcie gry wojownik może awansować na najemnika lub krzyżowca, a ostatecznie na łowcę, zabójcę, gladiatora czy paladyna. Podobnie w przypadku nowicjusza. Nowych poziomów biegłości uczą nas teraz nie zaprogramowani mistrzowie urzędujący w swych domach, ale prawie przypadkowi przechodnie, głównie identycznie wyglądające kobiety (Czyżby to tajemniczy Ruch Oporu z 'Allo'allo? xP), które prędzej mogłyby nas nauczyć władania chochlą i wałkiem do ciasta ("słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzać!") niż mistrzostwa w posługiwaniu się mieczem.
Do drużyny możemy teraz przyłączyć trzech bohaterów niezależnych (z czego dwóch sami rekrutujemy w trakcie gry), którzy będą mogli walczyć po naszej stronie, co jest jednym z nielicznych plusów tej odsłony.
Zadania w MM9 są ciekawe... ale tylko do pewnego momentu, potem jakby się skończyła inwencja twórcza autorów i questy zaczynają się najzwyczajniej powtarzać.

Po fali krytyki jaka spadła na grę, dosłownie wszyscy, łącznie niestety z autorami, uznali kontynuację produkcji sagi w danych warunkach za nieopłacalne i niedochodowe, bankructwo 3DO przypieczętowało na kilka lat los uniwersum. Szkoda że producenci przyciśnięci warunkami ekonomicznymi wypuścili bubla, który przyspieszył tylko konanie legendarnego i mającego ogromny potencjał świata Mocy i Magii.  
Prawa do serii gier spod znaku Might and Magic nabył francuski Ubisoft, który od kilku lat raczy nas krytykowanymi przez zagorzałych fanów uniwersum produkcjami dziejącymi się w zupełnie nowym świecie (k)Ashan, trudno powiedzieć, czy znajdzie się tam miejsce na produkcję o podobnej złożoności i potencjale jaką miały w sobie niewątpliwie wcześniejsze produkcje M&M. Czas pokaże czy jest jeszcze miejsce dla tego typu produkcji na nowoczesnym rynku komputerowej rozrywki. Mimo wszystko, w najwierniejszych fanach wciąż drzemie nadzieja, być może jednak "Might and Magic" zmartwychwstanie? Jeżeli nie w postaci MM X, to może w innej...? Prawdopodobnym tropem jakim może pójść Soft:Ubi jest produkcja MMO z naciskiem na RPG bądź shootera, świat Mocy i Magii wciąż czeka na odrodzenie, a my, fani, razem z nim.

- Czy coś wam wiadomo o powstaniu nowej części M&M 10?
- Na szczęście nie.
© 2003-17 Kwasowa Grota. Wszelkie prawa zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie, publikowanie lub modyfikowanie tekstów grafiki i innych materiałów chronionych prawem autorskim znajdujących się na stronie bez wyraźnej zgody autorów jest zabronione.
Komnaty "Might and Magic IX". Redakcja, kontakt